My Fly Passion

Z muchą na nizinach …

Lato w nizinnej, pstrągowej rzeczce

Pogoda w tym roku wyjątkowo nie rozpieszcza południowego obszaru kraju. Nieustanna mieszanka wysokich temperatur, upalnego słońca, gwałtownych burz i intensywnych opadów nie pozwala ochłonąć rzekom i przyprawia o ból głowy większość wędkarzy. Do letniego muchowania preferuję niski stan wody, do którego przyzwyczaiły mnie już ostatnie lata na moich strumykach. Tymczasem na chwilę obecną takiego stanu nie było już.. przynajmniej od początku lata.

Ulubioną techniką łowienia w czasie letnim na nizinnej pstrągowej rzece jest dla mnie długa nimfa sprowadzana z nurtem rzeki. Specjalista ze mnie żaden, jednak postaram się napisać kilka słów, w jaki sposób postrzegam ten sposób. Jak wspomniałem wcześniej, bardzo pomocny jest niski stan wody, który maksymalnie odsłania wszystkie dołki i podmycia, nawet te niepozorne i na pierwszy rzut oka nie zamieszkane. Wystarczy celnie podać muchę w taki obszar, a jeśli tylko ryba tam jest, to branie nastąpi praktycznie po kilku sekundach, kiedy nimfa zdąży nieco zatonąć przyciskana nurtem rzeki. Niejednokrotnie widziałem, jak zaraz po wpadnięciu muchy do wody pstrąg gwałtownie wychyla się z nurtu i pochłania ją zachłannie.

rrr

Wyskoczył spod korzeni..


 

Dlatego też niezwykle istotny jest fakt, by stale kontrolować napięcie linki. Nie jest to proste, gdyż często nieregularny nurt utrudnia dostatecznie szybkie ściąganie linki lub też miota nią na wszystkie strony. Do tej pory sprawia mi to wiele problemów i skłania do nieustannej nauki i zbierania doświadczeń. Jeżeli nimfa zdąży opaść już na większą głębokość, brania należy wypatrywać na końcówce sznura, który albo drgnie lekko do przodu albo też przystanie w miejscu. W sytuacji kiedy nurt jest nieco szybszy i tym samym wymaga szybszego ściągania linki aby utrzymać kontrolę nad przynętą, często lekko podszarpuję nimfkę. W nurcie spokojniejszym nadaję muszce pracę delikatnymi podciąganiami szczytówki. Ciekawe efekty daje też wyciągnięcie przynęty pod samą powierzchnię by ponownie pozwolić jej tonąć. Długa, lekka nimfa latem jest wyjątkowo skuteczna ze względu na fakt, iż ryby są aktywne, nie przyklejają się do dna i żerują w pobliżu powierzchni, a niski stan wód pozwala na szybkie zaprezentowanie muchy i jej dobrą widoczność. Za każdym rzutem należy spodziewać się nagłego brania, często gwałtownego, wyrywającego sznur z palców. Z moich doświadczeń wynika, że ryby łowione w ten sposób są pewnie zacięte i mam o wiele mniej spadów, niż przy rzutach prostopadłych do nurtu, gdzie muchę sprowadza się po łuku.

rr

 

Czterdziestaczek ze spokojnej rynienki pod brzegiem..


 

Jeśli charakter rzeki na to pozwala, korzystam z możliwości brodzenia. Przy obecnym poziomie wód gruntowych odcinków gdzie komfortowo obławiam rzekę w ten sposób jest aż nadto. Wygląda to tak, że wędruję w górę strumienia jego środkiem i obławiam przybrzeżne rynienki, dołki i podmycia przenosząc swoją uwagę z jednego brzegu na drugi. Staram się nie odpuszczać żadnego z miejsc, nawet tych, w których dobrze wiem że jestem bezradny. Niejednokrotnie natrafia się na miejsce, gdzie aż żal ściska, że nie ma się gdzieś pod ręką spinningu. Odganiam od siebie te myśli i za wszelką cenę staram się podać muchę, choćby byle jak, choćby z pozoru bez szans na sukces. Tłumaczę to sobie faktem, że czasem sytuacja wymaga nietypowej prezentacji przynęty; takiej, której ryba jeszcze nie widziała i będzie stanowiła dla niej element zaskoczenia, który być może skłoni ją do brania. Każde podanie muchy, choćby takie niezdarne i „na siłę”, może zaowocować właśnie taką niewidzianą do tej pory przez rybę pracą. Nizinna rzeczka górska to niezwykle ciężki poligon do zmagań z muchówką, wymagający gimnastykowania się na wszelakie sposoby. Każdy kto zaznał takiego wędkowania wie jednak, jak wyjątkowo smakuje każdy sukces, i jak wyjątkowy klimat towarzyszy tego typu wyprawom.

2014-08-10 10.37.05

Grubasek spod podmytego drzewa..


 

Tymczasem sezon za kilka dni się skończy, a chwil kiedy mogłem zaszyć się w głuszy nizinnej pstrągowej rzeczki było jak na lekarstwo..

2014-08-10 07.42.43

Ostatnio częsty przyłów na moich pstrągowych rzekach 🙂


 

Tags:

michalp

About

View all posts by

One Response

  1. hlehle
    hlehle says

    Identycznie łowiłem pstrągi kilka lat temu na jednej z moich rzeczek. Techniczny sposób i niezbyt prosty, ale bardzo skuteczny.
    Troszkę nimf na krzakach zawisło 😉

    Co ciekawe metoda ta nie sprawdziła mi się na drugiej rzece, która płynie niedaleko pierwszej i jest podobnie rybna.