Przyjacielski vert

Wyjazdy na ryby w towarzystwie znajomego, dla wielu wiązać się mogą z pewną odpowiedzialnością, zwłaszcza, kiedy występujemy w roli gospodarza. No, bo przecież ciągle opowiadamy sobie o zdobyczach, efektach, a przychodzi do wspólnego wyjazdu i zerujemy. Cóż, tak się zdarza, dlatego uważam, że warto rozważnie dobierać towarzyszy wędkarskich wypraw. Jeśli jakiś Was krępuje, lub powodujeRead More

Sumowy sukces drużynowy

Za każdym razem, kiedy za coś się biorę, staram się wzorować na specjalistach w danej dziedzinie. Nie uważam tego za coś dziwnego, wszak jak się uczyć, to od najlepszych. I tak, chcąc świadomie łowić sumy, staram się podpatrywać tych, dla których te ryby mają już niewiele tajemnic. Oprócz zagadnień techniczno – teoretycznych, cenię sobie teżRead More

Vertykalne kroki naprzód

Jakiś czas temu złapała mnie zajawka na sumy. Najpierw była teoria, potem gromadzenie sprzętu, żeby ewentualnie wdrażana praktyka miała jakikolwiek sens, a potem pierwsze próby. Nieśmiałe, ostrożne. Pierwsze wyjścia ryb, skubnięcia i przestrzelone zacięcia. Kolejnym krokiem były wyprawy wspólnie z Łukaszem, który nakładł mi do głowy tak ogromną ilość wiedzy, że jeszcze sporo wody upłynie,Read More

Youtuberzy winni bezrybia?

Publikacja odwiedzanych przez siebie miejsc połowu swoich zdobyczy, dla wielu wędkarzy byłoby równoznaczne z przysłowiowym strzałem w kolano i „wystawieniem” ryb na pewną śmierć, za sprawą tłumów troglodytów rządnych mięsa. Kolejną reakcją, byłby zdecydowany sprzeciw i ostracyzm ze strony kolegów po kiju, odwiedzających te rejony. Czy tak jest rzeczywiście?

Niżówka, Bromba i klenie.

(…) rozległe miejscówki staram się obłowić nieco po „pstrągowemu” tzn. stopniowo zwiększając długość rzutu, tak, by nie spalić całego miejsca złapanym zaczepem, spudłowanym rzutem, czy holowaną, z reguły niewielką, rybą z samego końca łowiska. Nie odpuszczam żadnego fragmentu łowiska, gdyż klenie mogą stać zarówno na napływie, tuż za przeszkodami, lub daleko w warkoczu (…)

Kleniowy dzień konia

Chyba każdy z nas wyczekuje dnia, kiedy wyłowi się do syta. Kiedy ilość brań będzie taka, że można by nimi obdzielić niejeden sezon. Z reguły w takie dni raczej nie łowi się okazów, ale powiedzmy sobie szczerze – nie zawsze są one najważniejsze 😉 Tegoroczna wysoka woda w okresie wiosennym spowodowała, że ryby miały ułatwionąRead More