Znad Narwi

Opowieści znad Narwi

Trolling na Narwi


 Trolling od zawsze wzbudzał duże kontrowersje w naszym środowisku. Zwolennicy twierdzą, że to metoda jak każda inna więc dlaczego niby jej zabraniać. Przeciwnicy uważają natomiast trolling za najprostszy sposób pozyskania rybiego mięsa. Ostatnimi czasy dyskusje na ten temat jakby się nasiliły i to właśnie nakłoniło mnie do napisania tych kilku zdań.
Na wstępie muszę zaznaczyć, że to metoda praktycznie mi obca. Łowiłem tak może kilka razy, wyniki nawet jakieś były ale to jednak nie moja bajka. Wolę piesze poszukiwania ryb i łowienie ,,z ręki”. Zresztą na ,,mojej” Narwi nie ma żadnego dylematu, trolling jest zakazany i tyle. Pewnie poniższymi słowami zyskam trochę wrogów ale moim zdaniem to bardzo słuszny przepis i mam nadzieję, że zakaz będzie obowiązywał jak najdłużej. Już piszę dlaczego…
Od pewnego czasu obserwuję na Narwi odrodzenia się populacji suma. Może sum wypiera inne gatunki, może to efekt zarybień, nie mam pojęcia ale fakt pozostaje faktem. Osobiście nie łowię sumów , mam jeszcze dużo innych ryb do złowienie. Wąsate zostawiam sobie na później. To taki trochę optymistyczny wariant ponieważ to ,, później’’ może nie być wcale takie oczywiste. Suma jest dużo ale presja z roku na rok jest coraz większa. Spinningiście, grunciarze, zwolennicy żywca – wszyscy chcą łowić sumy. Pewnie taka moda. Do grona łowców sumów oczywiście należy zaliczyć również trollingowców.
,, Ciepłe wrześniowe popołudnie. Siedzę na skraju piaszczystej wyspy i próbuję łowić bolenie. Rybki dość aktywne, co jakiś czas pokazują swoją obecność na wodzie. Dwie sześćdziesiątki już złowiłem, dniówka zaliczona pozytywnie, pozostaje cieszenie się otaczającą przyrodą i wszechobecną ciszą. Nagle w oddali słyszę powolną pracę silnika i głośną dyskusję dwóch wędkarzy. Po chwili widzę starą pychówkę z dwoma delikwentami, którzy ewidentnie trollują.
– Dzień dobry, bierze coś?
– Dobry. Cienizna, nawet brania( zazwyczaj tak odpowiadam obcym;) ). Wiecie, że na ,, dorożkę” nie można u nas łowić?
– Ale my nie łowimy….
– No jak nie łowicie? Przecież widzę jak ciągacie woblery.
– Panie, sum nam urwał z godzinę temu, całą plecionkę z kołowrotka wyciągnął. To pływamy teraz i czekamy aż gdzieś plecionkę zawadzimy. Pan nie zawadził o nic?
– Nie.
– To płyniemy dalej. Do widzenia.
Nie chciało mi się dalej ciągnąć tej dyskusji, założyłem spodniobuty i zacząłem przeprawiać się na swój brzeg. Wielokrotnie spotykałem się z różnym tłumaczeniem ale Ci dwaj Panowie przebili wszystko.”
Złowienie dużego suma jest niewątpliwie bardzo trudne i to bez względu na metodę, złowienie mniejszych osobników już niekoniecznie. Zupełnie nie nastawiając się na sumy łowię ich zazwyczaj kilka w roku. Oczywiście są to ryby niewielkie, zazwyczaj w granicach metra. Z moich obserwacji wynika, że najprostszą metodą na suma jest jednak trolling. Zwykła łódka z silnikiem, mocny kij, trochę plecionki i pełen bak paliwa w zupełności wystarcza dla weekendowego łowcy. W szczycie sezonu( a często i po za sezonem) naprawdę trudno spłynąć bez sumka. Co by było gdyby zniesiono zakaz trollingu? Podejrzewam, że wystarczyło by kilka sezonów i sum w Narwi byłby wspomnieniem. Po prostu moim zdaniem trolling jest zbyt dużym obciążeniem dla i tak zniszczonej już rzeki. Biorąc pod uwagę wielkość rzeki, jej charakter, rybostan, brak dobrej ochrony i tłumy pseudo wędkarzy, trolling byłby ,,gwoździem do trumny” dla Narwi. W obecnej sytuacji zakaz powinien być utrzymany jak najdłużej.

robert0304

About

W moim przypadku wędkarstwo to rodzinna tradycja. Dziadek łowił, ojciec łowi, ja nie miałem już wyjścia ;). Moją największą miłością jest Narew, choć można mnie spotkać wszędzie tam gdzie słychać szum wody.

View all posts by

5 komentarzy

  1. Paweł says

    Dla mnie trolling to „czarna magia”. Choć kilka sezonów pływam po rzece zawsze wybieram łapanie z ręki. To wcale nie taka prosta sprawa, owszem ” coś” się uwiesi, ale żeby systematycznie łapać- to trzeba wiedzieć JAK. Metoda trudna jak wiele innych

  2. sz says

    Ja bym poszedł dalej i zabronił łowienia bolków na bezsterowce, sandaczy na gumę i szczupaków na jerki. A co.

  3. hlehle
    hlehle says

    To nie trolling jest problemem. Jeśli chce się chronić ryby to trzeba zaostrzyć limity i wymiary.
    Kierując się taką logiką, należałoby zakazać łowienia na krótką nimfę pstrągów i lipieni, łowienia sandaczy z opadu, a już na pewno należałoby zakazać łowienia na żywca.

    • robert0304
      robert0304 says

      Doskonale rozumiem Twój tok myślenie i nawet po części się z nim zgadzam ;). Natomiast w obecnej sytuacji zniesienie zakazu trollingu na Narwi z pewnością miało by bardzo negatywny wpływ na rybostan, dlatego jestem temu całym sercem przeciwny.

      • grzesiekre says

        Witam

        Dość regularnie odwiedzam Narew w okolicach Pogorzelca i napiszę tak: Niech ten zakaz trwa jak najdłużej!!!! A sum niech się pasie i przyrasta!!!!:) Niestety cały czas zdarzają się dorożkarze, całe szczęście że jest ich mało, a naprawdę dawno nie widziałem typów pływających w poprzek Narwi!!! Jak jeszcze można było trollować w okolicach Karniewka gość katował tą wodę bez opamiętania. w jednym miejscu!!! Co trafił, to spływał do chałupy , zostawiał i wracał na wodę……I zgadzam się że jakby zakaz zniesiono to w krótkim czasie było by po sumie, a pewnie i po sandaczu też…..