Fishing My Passion

Siwypike's blog

Wiosna, wiosna

Całkowicie oddanie się sportom lotniczym spowodowało, iż w ubiegłym sezonie mało czasu spędziłem nad wodą. Co prawda pierwszą połowę roku spędziłem głównie na wędkowaniu to niestety kalendarz wędkarski jest tak ułożony, że na praktycznie łowienie moich ulubionych boleni miałem  niespełna miesiąc. Od połowy maja rozpoczynałem latanie, więc czasu było mało.

Początek kwietnia, jak co roku,  był to czas oczekiwania na rozpoczęcie sezonu. Wiosna, nerwowe wyglądanie przez okno i szukanie oznak nadchodzącego ciepła. Czas rozkwitu roślin i budzenia się otaczającego świata z zimowego snu. Dla wędkarzy to przecież czas kiedy ukochane gatunki rozpływają się z zimowisk na miejsca, gdzie będą mogły odbyć tarło.

Kalendarz ludzi różni się jednak od kalendarza przyrody, który reguluje procesy z nim zachodzące. Nasz jest określany datami. Świat roślin i zwierząt – procesami zachodzącymi w przyrodzie. Temperatura powietrza, wody, stany wód, warunki atmosferyczne, są tymi parametrami, dzięki którym możemy te procesy w przyrodzie określać. Dla nas wędkarzy najważniejszym parametrem będzie ten, który będzie określał kiedy dany gatunek przystąpi do tarła, i rozpocznie aktywne żerowanie po odbytym tarle. Tym wskaźnikiem jest temperatura wody. Parametr, dzięki któremu możemy określić okres tarła oraz szczególnej, wzmożonej aktywacji żeru, a mianowicie wiosenny oraz jesienny. By świadomie i rozsądnie łowić upragnione gatunki ważne jest byśmy potrafili określić okres, w którym ryby znajdują się przed tarłem czy też są w czasie jego trwania. Kalendarz może uprawniać nas do wędkarskiego, regulaminowego połowu ryb. Te jednak ze względu na aurę mogą znajdować się jeszcze w okresie tarła. Łowienie więc będzie nie dość że mało etyczne, to także szkodliwe dla poławianego gatunku.

Jak się ma sytuacja w przypadku boleni. Otóż Tadeusz Barowicz w książce „Rok z wędką” podaje,  iż boleń odbywa tarło od kwietnia do maja w szybko płynących ciekach gdy temp. wody przekroczy 5*C. W tym okresie u samców występuje tzw. wysypka perłowa: na głowie, płetwach piersiowych i części łusek. Samica składa od 80-100 tyś. ziarenek ikry. Wylęg następuje po 10-11 dniach.

Taki sam zakres temperatury możemy znaleźć w Pracy zbiorowej pod redakcją  M. Brylińskiej „Ryby słodkowodne Polski”. W opisie charakteryzującym bolenie możemy przeczytać, że rozród  odbywa się przy temperaturze wody od 5*C do 7*C.

Określając więc wskaźnik, temperatury wody możemy z dużym prawdopodobieństwem ustalić czy ryby będą po okresie tarła i czy będą aktywne.

W. Strzelecki w książce „Wędkarstwo rzeczne” określa iż po odbyciu tarła, najlepszą optymalną temperaturą do połowu tego gatunku jest zakres 12*C-18*C.

W ubiegłym roku sytuacja nie wygląda najlepiej, jeśli chodzi o boleniowy sezon. Ciepły marzec spowodował, że ryby szybko odbyły tarło – w 3 tygodniu marca temperatura wody w Wiśle wynosiła 8*C. W  kolejnych 2 tygodniach temperatura wzrosła do 12*C i ryby stały się bardzo aktywne. W wielu miejscach można było obserwować bolenie ganiające białoryb po płyciznach.

Niestety nadejście frontu chłodnego, opady deszczu ze śniegiem, przymrozki w nocy spowodowały, iż na tydzień przed rozpoczęciem sezonu, temperatura wody w Wiśle spadła do  8*C. W dniu rozpoczęcia sezonu temp. wody miała 7*C i ryby zeszły w głębsze rejony wody i stały się mało aktywne. Dodatkowym utrudnieniem był wysoki poziom Wisły. Trzeba było zdać się więc na doświadczenie i zdeptać wiele miejscówek by zaliczyć kontakt z rybą. Wiele bankówek świeciło pustkami a ryby trafiało się w miejscach rzadko uczęszczanych przez bolenie o tej porze roku. Były to płytkie klatki ze słabym uciągiem lub głębokie doły prawie ze stojącą wodą.

Kluczem do sukcesu były więc oprócz znalezienia miejsca , właściwe dopasowanie przynęt. Moim odkryciem w ubiegłym roku były kiełbie Tomy,ego które mogłem prowadzić na dowolnej głębokości. Ich delikatna praca nie wymuszała dodatkowej animacji gumą co powodowało iż przy tej niskiej temperaturze wody przynęty odzwierciedlały naturalny pokarm. Początek sezonu łowiłem głównie z dna. Dopiero po przejściu frontu i poprawie pogody, temperatura wody w połowie maja zaczęła znowu rosnąć. Ryby podniosły się z dna i mogłem je znowu łowić z powierzchni lub w górnych warstwach wody.

 

Niestety coraz ładniejsza pogoda oznaczała koniec wędkowania  i rozpoczęcie sezonu szybowcowego.

 

 

siwypike

About

Od najmłodszych lat wędkarstwo było moją pasją. Już jako mały chłopiec biegałem z wędką po pobliskich jeziorach w pogoni za okoniami. Było wówczas niezwykłą przygodą, za każdym razem niosącą inny scenariusz i zakończenie. Z czasem stało się ważnym elementem mojego życia. Było sposobem odpoczynku i ucieczki od trudów związanych ze służbą pilota śmigłowca bojowego. Przez wszystkie lata mojego biegania brzegami rzek i jezior wędkarstwo zawsze było istotną częścią mojego życia, i tak pozostało do chwili obecnej...

View all posts by

One Response

  1. hlehle
    hlehle says

    Znowu kawał wiedzy przelany na „papier”. Dzięki !