WPWS

W poszukiwaniu wędkarskiego szczęścia …

Kardynał w słońcu

Witam wszystkich

Mój pierwszy wpis postanowiłem poświęcić rybie której łowienie sprawia mi prawdopodobnie największą frajdę. Nie jest to stworzenie bardzo waleczne ani też dorastające do imponujących rozmiarów. Mimo to okoliczności przyrody oraz atmosfera wyprawy które jej towarzyszą sprawiają, że obecność nad lipieniową rzeką zawsze wzbudza u mnie szybsze bicie serca.

Zapomniał bym o najważniejszej rzeczy. Lipienie to moim zdaniem najpiękniejsze ryby łososiowate. Są dostojne, pięknie ubarwione, niezwykle delikatne i „bardzo klimatyczne”. Niestety lipień to również ryba bardzo mało płochliwa a za razem bardzo smaczna. Wszystko to sprawiło, że w 2012 roku został wpisany na czerwoną listę gatunków zagrożonych w Europie.

Pewnego pięknego jesiennego dnia dostałem cynk od Daniela……
Niewiele myśląc zaplanowałem wypad na weekend – zazwyczaj tylko wtedy mam czas na moje hobby – sprawdziłem zapas nimf w pudełku, kupiłem dniówkę, zaplanowałem trasę i czekałem.

W sobotę rano dotarłem z kolegą nad rzekę która okazała się z wyglądu bardzo niepozorna.Na pierwszy rzut oka przeciętna nizinna niewyregulowana rzeczka..

P1020609_mod

Dzika burta

Śpiochy na tyłek, kamizelka, podbierak muchowy, wypełniony rejestr, kij, kołowrotek, muchy i pełni optymizmu zaczynamy !!!

Wytypowałem pierwsze miejsce. Niewielkie spiętrzenie z przelewem przerwane przez nurt pod przeciwległym brzegiem, gdzie tworzył się obiecujący wlew a za nim rynna. Już pierwsze rzuty przyniosły rybę …. niestety w kropki. Przez 15 minut udało mi się w tym miejscu złowić 8 małych pstrążków.

Ruszyłem dalej w poszukiwaniu kardynałów, których jednak nie mogłem nigdzie znaleźć przez kolejne kilka godzin. Na nic zdały się zmiany nimfy ani tez wypatrywanie ewentualnych zbiórek których nie było 🙁 Wszędobylskie pstrążki zatruwały mi życie, choć na delikatnym zestawie ładnie walczyły ….. nie ich jednak szukam, nie po to tłukłem się tyle kilometrów.

Kiedy już traciłem nadzieję puszczając długą nimfę wzdłuż burty pod przeciwległym brzegiem z marazmu wyrwało mnie zdecydowane przytrzymanie sznura. Zaciąłem w tempo i po chwili poczułem na kiju przyjemny pulsujący ciężar. Nie jest to kolejny mały pstrążek który już dawno młynkował by przy powierzchni. Ryba spływa poniżej mojego stanowiska i w promieniach słońca dostrzegam znajome barwy…. jest, wreszcie lipień.

Krótka sesja i ryba odpływa do swojej rynny 🙂

P1020610_mod

Jesienny lipas

Dopiero po chwili namysłu uświadamiam sobie, że w momencie brania, pierwszy raz nad rzeką wyjrzało słońce. Niestety pokazało się jeszcze chwilę później na 5 min dając mi drugą mniejszą rybę.

W późniejszej rozmowie Daniel rozwiał wszystkie wątpliwości.  Zaliczył dwa słoneczne dni stąd bardzo duża różnica w ilości złowionych lipieni. Natomiast ja miałem zdecydowanie więcej pstrągowego przedszkola.

Kolejna lekcja, kolejne wnioski i przede wszystkim kolejny dzień spędzony nad wodą w ciszy i spokoju 🙂

Tags:

Pszemo

About

Hmmm...... tu ma być o mnie ?? Uwielbiam łowić na spinning choć ostatnio coraz częściej tylko spędzam czas nad wodą ( If you know what i mean ) Od zeszłego roku wkręciłem się w łowienie na muchę ... w tej metodzie już sam klimat sprawia mi wielką przyjemność. Moja pierwsza wędkarska miłość to Wisła, i właśnie uświadomiłem sobie, że chyba Ją zaniedbuję ??!! Pozdro Przemek

View all posts by

3 komentarze

  1. spining says

    Fajnie, że opisujesz swoje przygody wędkarskie. Mnie się nie chce 😉
    Chyba w przyszłym roku też wykupię roczne na tę rzekę… 🙂
    A lipienia już Ci gratulowałem!!

  2. Pszemo
    Pszemo says

    Na pewno będę chciał sprawdzić w tym roku. Ale fakt, poczynione zmiany mocno sprzyjają w tym roku konsumpcji 🙁

  3. hlehle
    hlehle says

    Ciekawe czy jeszcze coś tam pływa, czy może już zjedzone …