WPWS

W poszukiwaniu wędkarskiego szczęścia …

Krutynia – kajakowa AUTOSTRADA

Ostatnie dni urlopu nadchodzą. Co robi prawdziwy wędkarz?  WIADOMO !! Jedzie na weekend ……. z piękniejszą połową,  znajomymi i psem. Cel wyprawy jest oczywiście wymarzony, czyli wyj…ne do cna aczkolwiek  niewątpliwie piękne pojezierze mazurskie. Tym razem w poszukiwaniu klimatu czasów PRL trafiłem do położonego za Spychowem nad jeziorem Zyzdrój Mały ośrodka, należącego dawniej do Polskich Zakładów Optycznych.

Z powodów oczywistych (dzierżawa jeziora przez rybaka) nie brałem spiningu, ale w bagażniku znalazła się wędka muchowa. Niedaleko ( w odległości mniej więcej 80-90 km ) znajduje się moja ulubiona rzeczka w której poławiam czasem lipasy. Kasia nie chciała jednak słuchać o lipieniach i wymownym spojrzeniem dała mi do zrozumienia, że wypad TAM nie jest wskazany.

Rozejrzałem się na Google Maps i napisałem do kumpla, który zna dobrze okolice. Po konsultacji do wyboru miałem małą rzeczkę płynącą w lesie, na której można trafić kropka lub słynny w całej Europie szlak kajakowy. Obecny stan wegetacji roślin, zwłaszcza pokrzyw oraz to, że kij który zabrałem ma 9 stóp przyczyniły się do rezygnacji  z leśnych kropków na rzecz wygodniejszej Krutyni.

Plan był doskonały. W sobotę wieczorem nie piję i wcześniej idę spać tak żeby nad rzeką zameldować się chwilę po świcie. Pora idealna – będzie chłodniej i przede wszystkim zero kajaków.

Oczywiście nie wypalił ……..

Nad wodą byłem dopiero po śniadaniu tj. ok 9 40. Zanim dopełzłem 30 metrów do miejsca w którym można było swobodnie zejść do wody temperatura powietrza w śpiochach osiągnęła 60 stopni a ja zaczynałem powoli żałować, że nie zostałem nad jeziorem leżąc na leżaczku i popijając zimną lemoniadę. Jednak widok jakim uraczyła mnie pierwsza miejscówka szybko poprawił mi humor.

Woda w rzece była bardzo czysta, dno usłane żwirem i sporymi kamieniami, no i ta soczyście ubarwiona roślinność podwodna oceńcie sami 🙂

P1020788_mod

Uroczy widok

Pierwsze 15 minut pozytywnie mnie zaskoczyło – nie widziałem ani jednego kajakarza, ryby były wyraźnie aktywne, a sięgająca do pasa woda schłodziła klejnoty rodzinne do bezpiecznej temperatury. W każdym rzucie moją muchę skubały drobne rybki, które w olbrzymich ilościach bytowały praktycznie na całej szerokości rzeki. Z pudełka wydłubałem więc największego chrusta jakiego miałem, który bardzo ładnie smużył chwilę po minięciu mojego stanowiska ściągany przez lekki balon sznura. Po minięciu nudnej prostki na pierwszym zakręcie  worek się otworzył…

Radość nie trwała jednak długo, ponieważ do moich uszu dotarły pierwsze przekleństwa, piski i śmiech, a chwilę po tym zza zakrętu wyłonił się pierwszy kajak. Kajakarze – rzeka jest tak samo dla nich jak i dla mnie. Ale dlaczego większość z nich nie potrafi zrozumieć i uszanować tego, że cisza i piękno przyrody powinny stanowić podstawę odpoczynku w takim miejscu. No i zaczęło się to co najbardziej mnie wku…a czyli pytania z cyklu „biorą ? ma pan coś? a czym pan tak macha? są tu jakieś ryby? i mój faworyt z dzisiaj: „takie złote rybki płyną obok a on nawet nie próbował złapać ( tekst gorącej 50tki) „ …… i tak do wyrzygania. Myślę sobie nie denerwuj się. Sam jesteś sobie winien. Trzeba było nie pić tyle piwska wieczorem i wstać wcześniej….. nie pomaga 🙁

Mimo korka kajakowego zmierzającego zarówno pod prąd jak i z jego biegiem,  który zaczął się po godzinie 10 wytrzymałem w wodzie trochę ponad godzinę i wytarmosiłem z wody ponad 50 kleni rozmiarowo nie przekraczających jednak 35 cm. Większe ryby były w łowisku, ale ciągłe walenie wiosłami w burty i darcie japy wzmogło ich ostrożność do poziomu przekraczającego moje umiejętności ustawienia się, doboru i prezentacji przynęty.

Klenik

Klenik

Fajnie, że po raz kolejny udało mi się połączyć wyjazd rodzinny z wędkowaniem. Do tego ilość ryb bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła  ……….  następnym razem trzeba jednak bardziej postarać się zrealizować plan ŚWIT 🙂

 

Tags:

Pszemo

About

Hmmm...... tu ma być o mnie ?? Uwielbiam łowić na spinning choć ostatnio coraz częściej tylko spędzam czas nad wodą ( If you know what i mean ) Od zeszłego roku wkręciłem się w łowienie na muchę ... w tej metodzie już sam klimat sprawia mi wielką przyjemność. Moja pierwsza wędkarska miłość to Wisła, i właśnie uświadomiłem sobie, że chyba Ją zaniedbuję ??!! Pozdro Przemek

View all posts by

5 komentarzy

  1. hlehle
    hlehle says

    Można naładować baterie w ten sposób. Więcej kontaktów niż przez cały sezon na Wiśle 😉

    • Pszemo
      Pszemo says

      Dokładnie. Ryby naprawdę bardzo dopisały. Myślę, że był bym w stanie zostać dłużej i łowić w tym kajakowym tłumie. Do odwrotu jednak zmusił mnie mnie upał no i oczywiście czekająca rodzinka 🙂

  2. spining says

    Czy ten kumpel z tekstu to ja??? 😉
    No cóż, trzeba było jechać na leśną – ludzi zero!!
    Może nawiedzę ją zamiast Jeziora w połowie sierpnia.
    A wiesz w sobotę wieczorem przypomniał mi się jeszcze jeden ciekawy ciurek w tamtej okolicy.

    • Pszemo
      Pszemo says

      Zadzwonię pogadamy 😉

      • spining says

        Pamiętaj, daj mi jutro najpóźniej znać 😉