Fishing My Passion

Siwypike's blog

„ Dziecięcym okiem…”

            Był piękny słoneczny dzień. Spokojny spływ pontonu, środkiem rzeki po dwudniowej wycieczce przerwany został przez atak rapki na lewym brzegu Wisły. To znana mi zatoczka, do której często zaglądają bolenie. Charakterystyczne spojrzenie w oczy córki  i  wiedziałem  już  o  czym  myśli.  Zwrot,  odpalenie silnika  i  po   kilku minutach  zakotwiczyłem  na  skraju warkocza i spokojnej wody.  „Mogę tato (…)?!”  pytanie, które często padało podczas tego wędkarskiego tourne. Założyłem Julii niewielką imitację uklejki na koniec zestawu i udzieliłem kilku cennych wskazówek. Z  duszą na ramieniu obserwowałem jej poczynania i spoglądałem na latające groty kotwiczek, raz przy jednej, raz  przy drugiej burcie pontonu. Mój stres,  jej determinacja, nie poszły jednak  na   marne. Szybkie  przeciągnięcie  woblera  wzdłuż   warkocza  i  pierwsza  w życiu rapka  znalazła się po drugiej stronie zestawu.

            „No poddaj się i tak cię wypuszczę, tato ona nie chce się poddać i ciągle walczy, co ja mam robić?”. Potok wypowiedzianych słów Julii budzi mą dumę i zadowolenie. Hol żadnej ryby nie dał mi tyle frajdy i satysfakcji, co obserwowanie mojej córki     w akcji niczym z hollywoodzkiego filmu. Kilka kolejnych minut i  boleń znalazł się w pontonie. Radość   dziecka  była   nieoceniona,   a  jej  widok  bezcenny.  Ten  obraz  na  zawsze  pozostanie  w  mej pamięci, jako jeden z najpiękniejszych momentów mojego życia i będzie mi towarzyszył  do końca moich dni.

IMG_5828a

                                                                                                                          Julia z pierwszą w życiu rapką

           Bycie ojcem nie jest wcale łatwą sprawą. Praca, nawał codziennych obowiązków służbowych, domowych, powoduje, iż   nie   jest   możliwe  poświęcenie  wystarczającego  czasu  swoim dzieciom.  Dlatego  też,  nasze  przygody  nad  wodą  są     w pewnym sensie rekompensatą straconego, ulotnego czasu.

            Julia jest moją najstarszą córką. Bardzo często towarzyszy mi nad wodą. Zna zasady bezpieczeństwa, wie jak poruszać się   zarówno  brzegiem  rzeki,  jak  i  podczas  pontonowego pływania  po  wodzie. Często  robi  „za  sternika”. Przebywanie  z dzieckiem nad  wodą  powoduje,  iż  nie  tylko  zacieśniamy  więzy przyjaźni, ale również  uczymy  je  szacunku do  otaczającego świata i przyrody. To jest piękne, gdyż przy tym  sami uczymy się cierpliwości. Kolejne chwile budzące dreszczyk emocji to czas spędzony z dziećmi nad wodą pod namiotami. W wyobraźni dziecka powstają wtedy obrazy niczym z horrorów, gdzie cienie przeobrażają się w potwory z bajek. Wtedy ważna jest współpraca     i podział naszych obowiązków. Nie jest to łatwa sprawa. Każdy wyjazd na ryby dzieciom kojarzy się bardziej z przyjemnościami, niż obowiązkami. Przygotowanie miejsca na nocleg, nie jest wcale takie łatwe,  kiedy pod swoją opieką mamy kilku, czy kilkunastoletnie dziecko. Najważniejsze wtedy jest przede wszystkim bezpieczeństwo. Podczas samotnych wypadów, dorosłemu wędkarzowi wystarczy kawałek brzegu, by rozładować się za sprzętem. Będąc nad wodą z dzieckiem ważna jest przestrzeń, tak by czuło się swobodnie i bezpiecznie. Namiot musi być oddalony od brzegu, najlepiej odwrócony do rzeki tyłem. Ognisko również powinno wyznaczać linię odcięcia od wody. Jeszcze miejsce na opał i po takim przygotowaniu terenu można czynić przygotowania do kolacji   i nocnych pogawędek przy ogniu. Dla dziecka, nocki to niezapomniane chwile. Świat, w  którym  czuło się bezpiecznie jest teraz niewidoczny. W oddali słychać nieznane dotąd odgłosy, a cienie przyjmują nieznane kształty.  To są kolejne lekcje dzięki, którym każdy rodzic  może stać się bohaterem. Jednakże przed tym należy bezzwłocznie odpowiedzieć na wiele nurtujących pytań typu: czy są tu wilki? A dziki? Czy są tu groźne węże? A pająki? A, czy bobry są niebezpieczne? A, czy mogą wciągnąć człowieka do wody? I wiele, wiele innych… . Dopóki pali się ognisko poczucie bezpieczeństwa jest stabilne. Ciepło bijącego  ognia rozgrzewa nie tylko zmarznięte ręce   i nosy, ale umacnia głębokie więzi emocjonalne z rodzicami   i rodzeństwem.

            Julia pomimo młodego wieku w miarę dobrze opanowała sztukę połowu na spinning, casta, spławikówkę,  czy też typowego „bata”. Lenka jest na etapie połowów na bata.

DSC_0935

                                                                                                                    Pod bacznym okiem starszej siostry

Nie ma jednak oporów jeśli chodzi o podanie siostrze robaczka.   A, jak czerwony robaczek to oczywiście okonie. O tak! Lenka ma już swoje pierwsze duże sukcesy i jak większość młodych adeptów sztuki wędkarstwa pierwszą złowioną rybką był właśnie okoń.

DSC_0939

                                                                                                                                               Pierwsza życiówka

 

Radość Leny była ogromna! Po wypuszczeniu ryby do końca połowów w kilkuminutowych odstępach słyszałem ciągle to samo pytanie : „tata, a kiedy znowu złapie się ryba?”. Atmosfera takich wyjazdów była niesamowita i bezcenna zarazem. Radość Leny udzieliła się wszystkim i ówczesnego dnia panowała, aż do samego  powrotu do domu. Opowieściom przez kolejny tydzień, nie było końca…

          Obowiązkowym punktem każdych takich przygód było ognisko, które znajdowało się w kluczowym i kulminacyjnym punkcie naszej przygody. Nie musiało być duże, ważne natomiast było to, iż miało swój specyficzny klimat… Żar ognia, iskrzące się płomyki, popiół unoszący się nad naszymi głowami … to wszystko sprawiało, iż każda taka chwila była magiczna i wyjątkowa, nie tylko dla mnie ale przede wszystkim dla najmłodszych adeptów sztuki prawdziwego życia-moich córek.

2013-08-31 13.12.50a

                                                                                                                                                  Czas na przekąskę

             Wyjazdy nad wodę z dziećmi są dla mnie ważnym i istotnym elementem ich wychowania. Pomimo tego, iż nie ma  możliwości łączenia wędkowania z pilnowaniem ich, to i tak zawsze jest ciekawie i zaskakująco.

            Moją najmłodszą córką jest Sophie, która musi jeszcze poczekać, by dołączyć do rodzinnego „teamu” zapaleńców wędkowania, jednakże już powoli przejawia zdolności tajemnej sztuki bratania się ze stworzeniami tego pokroju.

 DSC_0004

                                                                                             Sophie i jej ulubione zajęcie

         Reasumując, myślę , iż czas spędzony z dziećmi jest najpiękniejszym doświadczeniem życia. Patrząc jak uczą się każdego dnia  poznawać  świat  i prawa nim rządzące, jestem pełen optymizmu co do przyszłości. Ludzie często zapominają o tym, że  teraźniejszość  jest  szybką  chwilą,  która przemija.  Tylko kształtując swoje człowieczeństwo poprzez wychowanie dzieci  jesteśmy   w  stanie  sprostać  zmaterializowanemu  światu.  Dzieci  w  swej  naturze  są  szczere, otwarte,   pomysłowe i twórcze. To dzięki tym cechom stają się odważne i uparte w swych dążeniach do wyznaczonego sobie celu. Nie ma większego znaczenia, czy jest to zbudowanie zamku z klocków czy złowienie rybki z tatusiem nad wodą. Dlatego też, dorośli powinni uczyć się od swoich własnych szkrabów, tego co w życiu jest najważniejsze – szczerej, prostej i bezpośredniej formy odczuwania rzeczywistości taką jaka jest. Kocham swoje córki i swoją rodzinę, gdyż dzięki nim odkryłem na nowo, to co jest w życiu ważne i zupełnie nieistotne.

 

siwypike

About

Od najmłodszych lat wędkarstwo było moją pasją. Już jako mały chłopiec biegałem z wędką po pobliskich jeziorach w pogoni za okoniami. Było wówczas niezwykłą przygodą, za każdym razem niosącą inny scenariusz i zakończenie. Z czasem stało się ważnym elementem mojego życia. Było sposobem odpoczynku i ucieczki od trudów związanych ze służbą pilota śmigłowca bojowego. Przez wszystkie lata mojego biegania brzegami rzek i jezior wędkarstwo zawsze było istotną częścią mojego życia, i tak pozostało do chwili obecnej...

View all posts by