Kleniowy dzień konia

Chyba każdy z nas wyczekuje dnia, kiedy wyłowi się do syta. Kiedy ilość brań będzie taka, że można by nimi obdzielić niejeden sezon. Z reguły w takie dni raczej nie łowi się okazów, ale powiedzmy sobie szczerze – nie zawsze są one najważniejsze 😉 Tegoroczna wysoka woda w okresie wiosennym spowodowała, że ryby miały ułatwionąRead More

Wczesnowiosenne dłubanie

Wczesnowiosenne łowy, to niełatwy kawałek wędkarskiego rzemiosła. Zmiany pogody, wahania poziomu i temperatury wody, krótkie dni…a gdzie codzienność? Praca? Dom? Czasem trudno to pogodzić. Zresztą, widać to także po moim blogu… Wiosna nie była łatwa, ale stając nad brzegiem niewielkiej rzeki, wraz z nurtem odpływały wszystkie troski i czarne myśli. Miałem poważniejsze zmartwienia. Jak dobraćRead More

Zemsta śluzowego

Tak to już w naszym hobby bywa, że nie każdy wypad jest usłany różami, kiedy to wracamy do domu z przysłowiową tarczą, wysoko podniesioną głową i kartą pamięci wypełnioną mnóstwem zdjęć z okazami. Często nasze hobby to skwar, hordy wściekłych komarów, kleszcze, zmęczenie, deszcz, wdzierający się pod goretexowe ubranie lodowaty wiatr i zamarzający pod nosemRead More

Noworoczny mini jerking

Wracam po długiej przerwie. Nie, nie do wędkarstwa, bo tego porzucić nie planuję nigdy. Pisania też nie, choć ostatnio na blogu wieje pustkami, a jak już, to pojawiały się materiały z cyklu „co mnie wkurza w PZW”. I takich pewnie nie zabraknie, bo nasz kochany Związek co rusz dostarcza nam wrażeń i emocji, ale wróćmyRead More

Boleniowe podsumowanie.

Ponownie wracam po przerwie. Dawno mnie tu nie było, choć mam nadzieję, że ta kolejna wymuszona przerwa, jest już ostatnią. Wkurzam się, choć bardziej na własną bezsilność, niż poszczególne wyszukiwane powody mojej nieobecności tutaj. A pisanie uzależnia. Czy cieszy się ono większym, czy mniejszym zainteresowaniem odbiorców. Z reguły to tematy drażliwe, czasem dwuznaczne, uderzające wRead More

Topwaterowe ostatki.

Zachęcony powierzchniową aktywnością, jaką na koniec września wykazywały jeszcze odrzańskie rybki, nie mogłem usiedzieć w domu. Kolejny wygospodarowany wolny dzień zaczynam bardzo wcześnie. Ponad godzina spędzona w samochodzie i wreszcie jestem na miejscówce. Szybko wskakuję w „śpiochy”, zbroję sprzęt i ruszam w górę rzeki. Marsz zajmuje mi kolejną godzinę. Wreszcie staję na brzegu ukochanej wody.Read More

Odrzański końca lata.

                  Wyjątkowo ciepły, w stosunku do sierpnia, tegoroczny wrzesień, zachęcał do częstszych wypadów nad wodę. Wysoka temperatura wody, oraz nieco jej wyższy stan, niż letnia niżówka sugerowały, że ryby nadal będą reagowały na moje ukochane topwatery. I rzeczywiście. Klenie buszowały wśród zalanych traw i chętnie wychodziły doRead More