Być jak Borys Szyc…

Pamiętacie tą reklamę dezodorantu, czy tam żelu pod prysznic? Kiedy to protagonista szedł sobie beztrosko przez miasto i zbierał zalotne spojrzenia mijanych niewiast? Zbierał je nie tylko wzrokiem, ale i rejestrował sprytnym licznikiem. Podsunął mi tym samym pewien pomysł…Kliker

Przecież takie małe ustrojstwo świetnie nadaje się, obok miarki, na kolejny wędkarski wykrywacz kłamstw. Pozwoli podsumowywać połowy i prowadzić statystyki w kwestii ilości złowionych ryb. Szczególnie gatunków, których przedstawicieli jest jeszcze możliwość złowić kilkanaście/kilkadziesiąt na jednej wędkarskiej dniówce. Przytroczony do smyczy, czy zaczepu w kamizelce będzie mi pomocny w zliczaniu poławianych (mam nadzieję) kleni, okoni…No, chyba, że będzie takie boleniowe eldorado, to i te się załapią 😉

Kamil Z.

About

Wędkarstwo towarzyszy mi od najmłodszych lat. I z każdym dniem staje się coraz ważniejsze i pochłania mnie coraz mocniej. Aż boję się pomyśleć, co ze mną będzie za parę lat! ;)

View all posts by

4 thoughts on “Być jak Borys Szyc…

  1. Kiedyś napisałem sobie aplikację na smartphona, która miała właśnie taką funkcję. Okazała się mało praktyczna, bo nie chciało mi się sięgąć po telefon po każdym okonku 😛

  2. Planowałem kiedyś, by zabrać ze sobą taki licznik i wreszcie raz sprawdzić ile rzutów wykonuję łowiąc przez pół dnia sandacze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *