Noworoczne kropki.

Wystartowałem. Niczym petarda o północy. No, może taki był, plan, a rzeczywistość…. 😉 Szampańskie bąbelki ograniczyłem do minimum, tak, by rano móc spokojnie udać się w poszukiwaniu pstrążków. Nowy odcinek rzeczki, uregulowany, ale z nakazem wypuszczania ryb, co bardzo cieszy. Woda niska, zimna i czysta. Kilka godzin spaceru dobrze mi zrobiło. Ryby ostrożne, niemrawe i tylko leniwie prowadzona gumka sprawiała, że czasem któryś odprowadził ją pod kij, lub delikatnie ją trącił. Jeden z nich sprawił, że mogę oficjalnie stwierdzić, iż sezon rozpocząłem 🙂 Żaden okaz, ale nie to było najistotniejsze. Panujący mróz sprawił, że nawet nie wyciągałem aparatu- szybkie zdjęcie telefonem i ryba pozbawiona bezzadziora, odpłynęła do swojego stanowiska. Dlatego fotka zastępcza, zeszłoroczna, ale też „gumiakowy” 😉

Kamil Z.

About

Wędkarstwo towarzyszy mi od najmłodszych lat. I z każdym dniem staje się coraz ważniejsze i pochłania mnie coraz mocniej. Aż boję się pomyśleć, co ze mną będzie za parę lat! ;)

View all posts by

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *